Nie ma takiego tygodnia abym nie pisała o skandynawskich wnętrzach. Ciągle coś nowego mnie w nich zauroczy, zafascynuje lub … zaskoczy. Tym razem dotyczy to bardzo miłego, wręcz bajecznego zaskoczenia. Cztery lata temu, w nowoczesnej dzielnicy Sztokholmu, zamieszkała młoda, ambitna i zdolna projektantka tkanin i ubrań, Lina Lethimaki. Podczas swoich biznesowych podróży do Indii, krainy wzorzystych i barwnych tkanin, zakochała się w indyjskim dekorze. Porwał ją świat bardzo różny od skandynawskiego chłodu, prostoty i ładu. Wielobarwne i ciepłe klimaty Indii znalazły odzwierciedlenie w jej małym, sztokholmskim apartamencie. Czy można pogodzić wodę z ogniem, ład z rozgardiaszem, kontrasty ze spokojem bieli? Oceńcie sami:)


