Nie ma co tu dużo mówić, kuchnia tętni życiem, jest bardzo przyjemna i myślę, że od razu bym się w niej odnalazła. Natomiast, patrząc na powyższą aranżację – przed pomalowaniem wszystkich szafek – też czuję pewien sentyment, takie ciepło i przytulność… Hmm, każdy wariant mi się w sumie dzisiaj podoba – i wystrój before, i podczas przemiany, i na końcu ostateczna wersja. Najbardziej ta ostatnia i środkowa, pierwsza w stosunku do nich najmniej, ale jednak widzę w niej to coś. Może po prostu potencjał przemiany 🙂 Albo jestem dziś w tak wyśmienitym humorze, że wszystko w oczach pięknieje, haha 🙂 Życzę Wam przesympatycznego dzionka i dostrzegania samych wspaniałych rzeczy dookoła!
Źródło zdjęć: tutaj

